Przestałam się siebie wstydzić

utworzone przez | 12 paź 2022 | Blog | 6 Komentarze

Właściwie to nie wiem, jak to się stało. Kiedy to zaszło aż tak daleko. Niepostrzeżenie ta nić zaczęła się pętlić wokół mnie, robiąc się coraz sztywniejszą i silniejszą. Supełek po supełku, dzień po dniu. Zdegradowałam siebie. W każdym kawałku. Spięcie, byle nikt nie rozpoznał, że nic nie umiem, że jestem słaba, że nie mam dowodów, że jestem nikim. Nic nie osiągnęłam i większość zawaliłam. Nie wpisałam się w nurt, a popłynęłam. 

Moje zainteresowania zawsze zaczynały się jakby ciut za wcześnie. Potem więcej świata o tym mówi, ale najpierw czuję się jak bezludna wyspa, wiem, że gdzieś są inni, ale daleko, nie w mojej orbicie. Zaczęło się od rodzicielstwa bliskości, porozumienia bez przemocy przez rytuały szamańskie, pracę z ciałem, totalną biologię, terapię traumy po traumę kolektywną i transgeneracyjną. 

Te tematy choć już dużo bardziej popularne, to jednak mam wrażenie, że do mainstreamu dopiero zaglądają, kiedy ja już właściwie przestaje mieć siły i nadzieję. Nie znajdowałam w sobie oparcia więc szybko się wycofywałam i poddawałam.  

Mówić i wyrażać emocje? To takie dziecinne.
Myśleć o swoich potrzebach? Nie myśl tylko o sobie.
Bawić się i cieszyć się z życia? Nieodpowiedzialne w obliczu naszych czasów.
Wszystko zapisuje się w ciele? Nie przesadzaj.
Przyjemność? Najpierw obowiązki!
Zważać na układ nerwowy? No bez przesady, inni nie zważali/mieli gorzej, a żyją.
Powtarzamy pewne cykle, bo nie uzdrowiliśmy tego kolektywnie? Co za bzdury?

Z tym tytułem trochę przesadziłam, bo nie przestałam, ale jestem w procesie. Zrozumiałam, że to nie brak umiejętności jest przyczyną, nie tematy dziwne. Tylko to, że ja się siebie wstydzę. 

Wstydzę się tego co mnie interesuje, wstydzę tego, że nie do końca coś mi wychodzi. Tego, że mam inaczej niż inni. Wstydzę się tego, że w takim miejscu w życiu jestem. I tego, że chciałabym inaczej. Wstydzę się tego, że wierzę w inny świat. I tego, że komuś może się nie podobać/nie smakować/ nie pasować. Wstydziłam się nawet tego, że zaczęłam pracować z ludźmi, przy projekcie, o którym nawet nie przyszłoby mi marzyć, że kiedyś będę po tej drugiej stronie. Wstydzę się spotykać starych znajomych, bo wyjdzie na jaw, że nic ze mnie nie wyszło… Ten wątek można rozciągnąć na każdy obszar mojego życia, ale już rozumiesz o co chodzi. 

Przestaję. Zrozumiałam, że skoro “sama się zawiązałam, to sama się odwiążę” 😉 i małymi krokami czasem coś nieporadnie powiem wbrew toczonej dyskusji. Czasem powiem co ja na ten temat myślę, choć ani w połowie nie udaje mi się oddać tego, co naprawdę chciałabym powiedzieć. Przyznaję się do tego co robię i nie macham z pobłażliwością sama na siebie ręką. I najważniejsze: uznaję to co robię, lubię i potrzebuję i to jaka jestem. I okazało się, że nie umarłam, że nikt się ze mnie zbytnio nie śmieje. Co więcej po chwili zmieszania nawet robi się fajnie. 

Czasem kogoś wkurzę, czasem wychodzę na dziwaka, czasem nie jestem zrozumiana, ale w sumie czy było wcześniej inaczej?

Ale jest jeden szkopuł, trzeba to codziennie ćwiczyć i powtarzać. Wystarczy kilka dni, że odpuszczam i patrzę, a tu znowu pętelki wróciły na miejsce. Jak mięsień, który codziennie potrzebuje być używany. Jeśli faktycznie chcę dojść do miejsca, gdzie już się siebie nie wstydzę to mam przed sobą codzienną drogę ku sobie. 

I ostatnio w ramach ćwiczeń przypomniałam sobie kursy, które ukończyłam i okazało się, że one są naprawdę fajne! I postanowiłam je w końcu dodać na swoją stronę

Drugie ćwiczenie, to tutaj. Bo pisanie ma dla mnie moc terapeutyczną.

 

Karolina Wilk

 

_______________________

Czytam: To na siebie od zawsze czekasz – Richard C. Schwartz
Uczę się: Diagnoza na potrzeby terapii traumy – Sabina Sadecka
Piosenka: Agnieszka Musiał – Już się nie wstydzę
Serial: Wielka woda

Zdjęcie Unsplash

 

Cześć!

Poszukująca, zafascynowana konstrukcją człowieka, mechanizmami, które w nim się przejawiają i niezwykłym potencjałem.

Ukończyła m.in Coaching oparty na potrzebach, Integralne Studium Rozwoju Osobistego, Conscious Healing oraz Akademię Psychobiologii by zrozumieć, że tak naprawdę nic nie wie na pewno i to jest ekscytujące, choć czasem trudne. Tworzy przestrzeń do zaglądania w głąb siebie i eksplorowania.